Case Studies

Sukcesja, gdy właściciel uważa, że nie jest potrzebna

Sukcesja zaczyna się wtedy, gdy właściciel uważa, że jeszcze nie jest potrzebna. Jak chronić EBITDA, OEE i ciągłość zarządzania w firmie bez zwłoki.


Autor: Jacek Płuciennik - be5-group.pl | Data: 16 września 2026 | Czas czytania: 6 min


Właściciel firmy produkcyjnej mówi zwykle: „Mam jeszcze czas”. Dyrektor produkcji jest na stanowisku, kluczowy klient nie zgłasza problemów, a wyniki operacyjne mieszczą się w planie. Właśnie wtedy sukcesja zaczyna się wtedy, gdy właściciel uważa, że jeszcze nie jest potrzebna. Nie dlatego, że należy przewidywać katastrofę. Dlatego, że zastąpienie lidera odpowiedzialnego za wynik nie jest procesem, który da się uruchomić bez kosztu i pod presją.

W organizacji przemysłowej sukcesja nie oznacza wpisania nazwiska do tabeli HR. To decyzja o tym, kto przejmie odpowiedzialność za marżę, OEE, bezpieczeństwo operacyjne, relacje z kluczowymi klientami, realizację CAPEX-u albo stabilność zespołu technicznego. Im później zarząd zaczyna tę rozmowę, tym większe ryzyko, że będzie wybierał nie najlepszego dostępnego lidera, lecz pierwszego, który zgodzi się wejść w kryzys.

Sukcesja to zabezpieczenie wyniku, nie projekt personalny

Największym błędem jest traktowanie sukcesji jako odległego scenariusza związanego wyłącznie z odejściem właściciela. W praktyce luka może powstać znacznie wcześniej: po nagłej rezygnacji Plant Managera, zmianie planów CFO, konflikcie wspólników, awansie Dyrektora Produkcji lub utracie eksperta, który przez lata był jedynym realnym właścicielem wiedzy o procesie.

Na poziomie zarządu pytanie nie brzmi: „Czy mamy następcę?”. Brzmi: „Czy potrafimy utrzymać wynik przez 90, 180 i 365 dni, jeśli ta osoba przestanie pełnić swoją funkcję?”. To różnica zasadnicza. Pierwsze pytanie tworzy dokument. Drugie wymusza decyzje dotyczące kompetencji, mandatu, ryzyka i czasu potrzebnego na pozyskanie właściwego człowieka.

W firmie z kilkoma zakładami brak sukcesji dla COO może opóźnić decyzje inwestycyjne, osłabić dyscyplinę wykonawczą i wydłużyć reakcję na problemy jakościowe. W organizacji technologicznej odejście lidera R&D może zatrzymać rozwój produktu na etapie, na którym konkurencja już testuje kolejną generację rozwiązania. W obu przypadkach wakat nie jest problemem kadrowym. Jest ryzykiem biznesowym, które szybko trafia do rachunku wyników.

Koszt braku decyzji rośnie szybciej niż koszt Executive Search

Koszt wakatu na stanowisku krytycznym rzadko jest widoczny jako pojedyncza pozycja w budżecie. Częściej ukrywa się w serii pozornie małych odchyleń: spadku terminowości, zwiększeniu odpadów, wolniejszych decyzjach zakupowych, niezamkniętych projektach optymalizacyjnych, utraconych szansach sprzedażowych. Dopiero po kwartale zarząd widzi, że marża jest niższa, OEE nie wraca do planu, a zespół zarządzający działa reaktywnie.

Plant Manager bez przygotowanego następcy może pozostawić zakład w rękach dobrego operacyjnie zastępcy, który nie ma jednak mandatu ani doświadczenia do prowadzenia trudnych rozmów z centralą, dostawcami czy kluczowym klientem. Czasem taki model działa przez kilka tygodni. Czasem pogłębia problem, ponieważ decyzje są odkładane do momentu pojawienia się „docelowej” osoby.

CFO bez sukcesora to z kolei ryzyko dla płynności, finansowania inwestycji, kontroli kosztów i jakości danych zarządczych. Dyrektor Sprzedaży bez planu zastępstwa może osłabić relacje z odbiorcami, które były budowane przez lata. Nie każdą rolę trzeba obsadzać natychmiast. Niektóre obowiązki można czasowo rozdzielić. Jednak zarząd powinien świadomie rozstrzygnąć, które zadania tolerują opóźnienie, a które generują koszt już od pierwszego dnia.

„Firmy rzadko przegrywają przez brak kandydatów. Znacznie częściej przegrywają przez zbyt późne decyzje personalne.” - Jacek Płuciennik

Kiedy sukcesja jest realna, a kiedy jest tylko listą nazwisk

Realny plan sukcesji nie zakłada, że każdą rolę da się obsadzić wewnętrznie. To byłoby nieodpowiedzialne, szczególnie w przypadku stanowisk wymagających doświadczenia w skalowaniu zakładu, restrukturyzacji, automatyzacji, zarządzaniu P&L lub wejściu na nowy rynek. Wewnętrzny kandydat może być najlepszym rozwiązaniem, jeśli ma kompetencje, autorytet i gotowość do objęcia funkcji. Nie powinien jednak otrzymywać stanowiska wyłącznie dlatego, że jest najbliżej.

Z drugiej strony, zewnętrzny menedżer nie jest automatycznie odpowiedzią na każdy problem. Jego zatrudnienie ma sens, gdy firma potrzebuje kompetencji, których nie zbudowała wewnątrz, albo gdy sukcesor ma przeprowadzić zmianę wymagającą niezależnego spojrzenia. Właściciel powinien wtedy jasno określić, czy szuka kontynuatora, operatora wzrostu, lidera transformacji czy osoby zdolnej uporządkować sytuację kryzysową. To cztery różne profile, mimo że nazwa stanowiska może pozostać taka sama.

Sukcesja staje się fikcją, gdy plan opisuje wyłącznie strukturę organizacyjną, bez kryteriów biznesowych. Następca Dyrektora Produkcji powinien być oceniany nie tylko przez pryzmat wiedzy technicznej. Liczy się zdolność do prowadzenia ludzi, decyzji w warunkach presji, rozmowy z zarządem oraz dowożenia wskaźników, których nie da się poprawić jedną prezentacją.

Sukcesja zaczyna się, zanim powstanie wakat

Najrozsądniejsze firmy nie czekają na wypowiedzenie, chorobę lub konflikt właścicielski. Mapują stanowiska, których utrata może zagrozić wynikom, i dla każdej roli definiują dwa warianty: rozwój potencjalnego następcy wewnątrz oraz dostęp do rynku zewnętrznego. Taki model nie oznacza prowadzenia rekrutacji „na zapas”. Oznacza znajomość rynku, realnych profili oraz czasu potrzebnego do dotarcia do osób, które nie są aktywne zawodowo.

To szczególnie istotne w produkcji, automotive, engineeringu i obronności. Najlepsi liderzy operacyjni oraz eksperci R&D zwykle nie odpowiadają na masowe działania. Są zajęci prowadzeniem zakładów, projektów i zespołów. Dotarcie do nich wymaga precyzyjnego Direct Search, wiarygodnej rozmowy o skali odpowiedzialności oraz dyskrecji. Dopiero wtedy firma ma alternatywę wobec decyzji podejmowanej w pośpiechu.

Rola Executive Search polega więc nie na dostarczaniu puli przypadkowych nazwisk. Chodzi o zbudowanie kontrolowanej ścieżki dojścia do liderów, którzy odpowiadają konkretnemu wyzwaniu biznesowemu. Jeżeli przedsiębiorstwo wie, że za dwa lata będzie potrzebowało następcy dla obecnego COO, może wcześniej sprawdzić, czy realna konkurencja o taki talent będzie dotyczyć pięciu osób czy pięćdziesięciu. Ta wiedza zmienia rozmowę o wynagrodzeniu, rozwoju wewnętrznym i harmonogramie decyzji.

Trzy decyzje, które powinien podjąć zarząd

Po pierwsze, należy wskazać stanowiska krytyczne nie według poziomu w hierarchii, lecz według wpływu na wynik. Czasem będzie to członek zarządu. Czasem dyrektor zakładu, szef utrzymania ruchu lub ekspert technologiczny, bez którego firma nie utrzyma jakości produkcji.

Po drugie, dla każdej z tych ról trzeba opisać rezultat oczekiwany od następcy w pierwszych 12 miesiącach. Nie zestaw ogólnych kompetencji, lecz mierzalny mandat: poprawa OEE, stabilizacja marży, uruchomienie linii, odzyskanie rentowności kontraktu, skrócenie cyklu decyzyjnego lub przygotowanie firmy do akwizycji.

Po trzecie, warto uczciwie ocenić, czy wewnętrzny następca jest gotowy teraz, gotowy warunkowo czy dopiero perspektywiczny. Każda z tych odpowiedzi jest akceptowalna. Nieakceptowalne jest udawanie gotowości, gdy firma nie ma człowieka zdolnego przejąć pełnej odpowiedzialności.

Sukcesja nie jest dowodem braku zaufania do obecnego lidera. Przeciwnie - jest dowodem, że właściciel traktuje jego rolę jako zbyt ważną, aby pozostawić ją przypadkowi. Firma, która przygotowuje decyzję, gdy sytuacja jest stabilna, kupuje sobie czas, wybór i możliwość ochrony EBITDA. Gdy kryzys już trwa, pozostaje zwykle tylko walka o ograniczenie strat.

JACEK PŁUCIENNIK | MBA | EXECUTIVE SEARCH POLSKA | TWÓRCA HUMAN CAPITAL FIRST | 23+ LATa W BRANŻY

Zdiagnozujmy problem rekrutacyjny. Otrzymaj wycenę w 24h. Opisz krótko wyzwanie–oddzwonimy