Case Studies

HR z Niemiec szuka handlowca w Polsce. To nie wyjdzie

Gdy HR z Niemiec szuka handlowca do oddziału w Polsce, problemem nie jest rekrutacja. Problemem jest model sprzedaży, marża i odpowiedzialność zarządu.

Autor: Jacek Płuciennik - be5 GROUP

Data: 18 września 2026

Czas czytania: 8 min

HR z Niemiec szuka handlowca do swojego oddziału w Polsce. To nie może się udać - nie dlatego, że w Polsce brakuje dobrych ludzi sprzedaży. Problem zaczyna się wcześniej: centrala traktuje decyzję o obsadzeniu stanowiska jak zadanie administracyjne, choć w rzeczywistości decyduje o tempie wejścia na rynek, marży, retencji klientów i zdolności fabryki do wykorzystania mocy produkcyjnych.

W jednej z firm przemysłowych niemiecki HR otrzymał polecenie znalezienia osoby, która „otworzy polski rynek”. Profil był pozornie prosty: doświadczenie w sprzedaży B2B, język niemiecki, znajomość branży technicznej i gotowość do pracy z oddziałem. Centrala zakładała, że skoro technologia, jakość i marka są sprawdzone w Niemczech, handlowiec będzie jedynie brakującym elementem układanki.

To była błędna diagnoza. Firma nie potrzebowała kolejnego handlowca. Potrzebowała właściciela procesu komercjalizacji w Polsce, zdolnego przełożyć możliwości zakładu, lokalne oczekiwania klientów i politykę cenową grupy na powtarzalny wynik sprzedażowy.

Gdy HR z Niemiec szuka handlowca do oddziału w Polsce

Branża była wymagająca: produkcja komponentów dla przemysłu maszynowego, z długim cyklem decyzyjnym, wysoką wrażliwością na terminowość dostaw i presją zakupową ze strony klientów. Polski oddział dysponował kompetentnym zespołem operacyjnym, ale sprzedaż pozostawała zależna od relacji oraz decyzji podejmowanych w Niemczech.

Sytuacja wyjściowa nie wyglądała jeszcze dramatycznie. Zakład pracował, OEE było na akceptowalnym poziomie, jakość nie generowała systemowych reklamacji. Jednocześnie wolne moce produkcyjne rosły, a pipeline lokalnych klientów nie rekompensował wahań zamówień z rynku niemieckiego. Każdy kolejny miesiąc z niewykorzystaną zdolnością produkcyjną obciążał EBITDA. Koszt wakatu nie wynikał wyłącznie z niewypłaconego wynagrodzenia dla osoby sprzedażowej. Wynikał z nieuruchomionej marży, niewykorzystanych maszyn, rosnącej presji na ceny oraz ryzyka, że kluczowi klienci wybiorą dostawcę zdolnego szybciej reagować lokalnie.

HR w centrali prawidłowo zarządzał procesem personalnym, ale nie był właścicielem problemu biznesowego. Tę rolę powinien przejąć zarząd. To zarząd musi odpowiedzieć, czy polski oddział ma sprzedawać produkty, budować nowych klientów strategicznych, bronić marży, czy obsługiwać relacje pozyskane przez centralę. Bez tej decyzji nawet bardzo doświadczony Sales Manager otrzymuje sprzeczne oczekiwania.

Właśnie tutaj wiele procesów rozpada się w ciszy. Centrala oczekuje lojalności wobec polityki grupy. Lokalny dyrektor oczekuje szybkości i elastyczności. Klient oczekuje decyzji handlowej bez kilkutygodniowej eskalacji do Niemiec. Nowo zatrudniona osoba widzi natomiast, że zakres odpowiedzialności nie odpowiada zakresowi wpływu.

Handlowiec nie naprawi modelu sprzedaży

Pierwsza intuicja klienta brzmiała: potrzebujemy mocnego człowieka z kontaktami. To typowa odpowiedź, gdy wynik handlowy jest poniżej planu. Kontakty mogą skrócić drogę do pierwszych rozmów, ale nie zastąpią mandatu do negocjacji, lokalnej polityki cenowej ani zdolności organizacji do obsługi pozyskanego biznesu.

W produkcji przemysłowej sprzedaż nie kończy się na zamówieniu. Obietnica handlowa uruchamia planowanie, zakupy, logistykę, jakość i cash flow. Jeśli handlowiec pozyska kontrakt o marży niewystarczającej do pokrycia kosztów zmiennych, może poprawić przychód i jednocześnie pogorszyć EBITDA. Jeśli sprzeda projekt o parametrach, których zakład nie potrafi stabilnie dostarczyć, problem wraca jako reklamacja, nadgodziny, koszt jakości i utrata zaufania klienta.

Dlatego diagnoza be5 GROUP nie zaczęła się od listy kompetencji. Zaczęła się od pytania, na czym oddział ma zarabiać w ciągu kolejnych 24 miesięcy. Analiza objęła strukturę klientów, udział produktów o najwyższej marży, cykl ofertowania, decyzyjność cenową oraz zależność polskiej organizacji od centrali. Dopiero potem określiliśmy właściwe stanowisko.

Nie był nim klasyczny handlowiec terenowy. Rolę zdefiniowano jako Business Development Managera z odpowiedzialnością za rozwój klientów przemysłowych, negocjowanie warunków ramowych i zbudowanie lokalnego rytmu współpracy między sprzedażą, produkcją oraz controllingiem. Język niemiecki pozostał istotny, ale przestał być kryterium nadrzędnym. Ważniejsze było doświadczenie w sprzedaży technicznej, gdzie wynik jest sumą marży, terminowości, jakości i retencji klienta.

„Firmy rzadko przegrywają przez brak kandydatów. Znacznie częściej przegrywają przez zbyt późne decyzje personalne.”
Jacek Płuciennik | MBA

HR prowadzi proces, zarząd bierze odpowiedzialność

Podział odpowiedzialności był jasny. HR z Niemiec pozostał właścicielem procesu: koordynował standard grupy, zgodność decyzji i komunikację między centralą a Polską. Zarząd został właścicielem problemu: zatwierdził segmenty klientów, granice marżowe, zakres autonomii handlowej oraz mierniki rezultatu po pierwszych sześciu i dwunastu miesiącach.

To rozróżnienie ma znaczenie większe, niż wynika z organizacyjnego schematu. HR może zapewnić rzetelny proces oceny. Nie może samodzielnie zdecydować, czy firma chce rosnąć przez wolumen, specjalistyczną wartość dodaną czy przejęcie relacji od konkurencji. Gdy zarząd unika tej decyzji, rekrutacja staje się wygodnym substytutem strategii.

Ustalono również granice, których wcześniej nie nazwano. Nowy menedżer miał prawo prowadzić negocjacje w określonym przedziale cenowym, inicjować kalkulacje dla nowych projektów i bezpośrednio eskalować ryzyka dotyczące terminowości lub jakości. Nie miał natomiast składać deklaracji dotyczących zdolności produkcyjnych bez potwierdzenia operacyjnego. Dzięki temu sprzedaż nie budowała wyniku kosztem business continuity zakładu.

Direct Search zamiast oczekiwania na przypadek

Metodą pozyskania był Direct Search. Nie szukaliśmy osoby aktywnie rozglądającej się za zmianą, lecz menedżera działającego już w podobnym środowisku: między produkcją seryjną, klientami OEM i presją na marżę. Kandydaci pasywni byli istotni nie z powodu samej ich dostępności, lecz dlatego, że najlepsze profile zwykle realizują wynik w firmach, które nie chcą ich stracić.

W rozmowach weryfikowaliśmy nie tylko portfel relacji i doświadczenie branżowe. Kluczowe było to, czy kandydat potrafi odmówić nierentownego kontraktu, zakwestionować nierealny termin oraz przeprowadzić rozmowę z dyrektorem produkcji o konsekwencjach handlowej obietnicy. W firmie przemysłowej skuteczny lider sprzedaży nie działa obok operacji. Działa w jej rytmie.

Decyzja zapadła po porównaniu dwóch różnych modeli kompetencji. Jeden kandydat był bardzo silny relacyjnie i znał lokalny rynek, ale budował sprzedaż głównie przez szybki wzrost wolumenu. Drugi miał mniej rozbudowaną sieć lokalną, za to udokumentowaną zdolność do rozwijania projektów o wyższej marży oraz pracy z controllingiem i produkcją. Wybrano drugi profil. Nie dlatego, że był „lepszy” w abstrakcji, lecz dlatego, że odpowiadał na rzeczywisty problem biznesowy.

Rezultat mierzy się w marży, nie w zamknięciu procesu

Po dziewięciu miesiącach oddział uruchomił kilka nowych relacji handlowych w segmentach wskazanych przez zarząd jako strategiczne. Istotniejszy był jednak charakter pozyskanego biznesu: udział projektów o marży zgodnej z założeniami wzrósł, a liczba eskalacji cenowych do centrali spadła. Zespół produkcyjny otrzymywał wcześniej informacje o potencjalnych wdrożeniach, co poprawiło planowanie i ograniczyło koszt improwizacji.

Nie każdy rezultat był natychmiastowy. Długi cykl sprzedaży B2B oznacza, że pierwsze zamówienia nie zawsze są pełną miarą powodzenia. W tym przypadku wcześniejszym dowodem była zmiana jakości decyzji: firma przestała zabiegać o każdy przychód, a zaczęła konsekwentnie wybierać klientów, dla których mogła dostarczać wartość bez niszczenia marży i terminowości.

To właśnie odróżnia obsadzenie stanowiska od rozwiązania problemu. Jeśli HR z Niemiec szuka handlowca dla oddziału w Polsce bez uzgodnienia mandatu, celu ekonomicznego i lokalnej decyzyjności, ryzyko porażki jest wysokie. Jeśli zarząd najpierw definiuje decyzję biznesową, a HR prowadzi proces wokół tej decyzji, rekrutacja staje się narzędziem ochrony wyniku.

Jeżeli wakat w sprzedaży, produkcji lub zarządzaniu zaczyna kosztować firmę marżę, klientów i przewidywalność cash flow, nie warto czekać, aż problem stanie się widoczny w EBITDA. be5 GROUP pomaga zarządom zdefiniować właściwą decyzję personalną, dotrzeć do kandydatów pasywnych i skrócić kosztowną drogę od wakatu do wyniku. Umów rozmowę strategiczną z zespołem be5 GROUP przez Calendly.

JACEK PŁUCIENNIK | MBA | EXECUTIVE SEARCH POLSKA | TWÓRCA HUMAN CAPITAL FIRST | 23+ LATa W BRANŻY

Zdiagnozujmy problem rekrutacyjny. Otrzymaj wycenę w 24h. Opisz krótko wyzwanie–oddzwonimy