Case Studies

Jak Direct Search Quality Engineera pomógł zabezpieczyć kontrakt

Autor: Jacek Płuciennik MBA – Founder be5 GROUP

Data publikacji: 25 września 2026 r.

Czas czytania: 7 minut

Kategoria: Direct Search | Rekrutacja krytyczna dla produkcji

Quality Engineer pozyskany po reklamacji zagrażającej kontraktowi

Reklamacja od klienta przestała być problemem działu jakości. Stała się zagrożeniem dla kontraktu, marży i wiarygodności zakładu w międzynarodowej grupie kapitałowej.

Quality Engineer pozyskany po eskalacji miał nie tylko zamknąć działania korygujące. Miał odzyskać kontrolę nad procesem, zanim odbiorca ograniczy wolumen, uruchomi procedurę kosztowego obciążenia dostawcy albo przekaże kolejne projekty konkurencji.

Firma produkowała precyzyjne komponenty metalowe dla dużych odbiorców przemysłowych. Proces obejmował tłoczenie, operacje wykończeniowe i kontrolę parametrów krytycznych. Klienci oczekiwali nie tylko zgodności produktu, lecz także powtarzalności procesu, terminowych raportów 8D oraz natychmiastowej reakcji na każdą niezgodność.

Wartość zagrożonego kontraktu, udział odbiorcy w przychodach oraz szczegółowe warunki handlowe pozostają poufne. Pewne było jedno: każda kolejna niezgodna partia zwiększała ryzyko dodatkowych kosztów, utraty zaufania klienta i trwałej presji na EBITDA.

Ten projekt potwierdził zasadę opisaną w analizie „Rekrutacja nie rozwiązuje problemów”. Samo zatrudnienie kolejnej osoby nie mogło naprawić procesu. Potrzebny był ekspert zdolny przejąć odpowiedzialność za problem biznesowy, który ujawnił się poprzez reklamację.

Reklamacja zagroziła kontraktowi, nie tylko jakości

W krótkim czasie pojawiły się powtarzające reklamacje dotyczące niestabilności wymiarowej komponentów. Problem nie dotyczył pojedynczego wyrobu. Kolejne partie pokazywały, że wcześniejsze zabezpieczenia nie usuwały źródła niezgodności, a jedynie ograniczały jej widoczne skutki.

Klient oczekiwał natychmiastowego opanowania sytuacji, wiarygodnej analizy przyczyn źródłowych oraz dowodów, że zakład odzyskał kontrolę nad procesem. Deklaracje nie wystarczały. Potrzebne były dane, odpowiedzialność, terminy i potwierdzona skuteczność działań.

W tle rosły koszty sortowania, dodatkowej kontroli, blokowania partii, ekspresowej logistyki oraz zaangażowania produkcji, technologii i utrzymania ruchu. Im dłużej trwała eskalacja, tym większy był również koszt pracy managerów, którzy zamiast realizować swoje podstawowe zadania uczestniczyli w kolejnych spotkaniach kryzysowych.

Największym kosztem nie była jednak pojedyncza reklamacja. Był nim czas. Każdy kolejny dzień bez właściciela technicznego problemu oznaczał produkcję realizowaną pod zwiększonym nadzorem klienta. Każda dostawa mogła uruchomić następną falę sortowania, reklamacji i kosztów awaryjnych.

To przykład sytuacji, w której w decyzję zaangażowanych jest wiele osób, ale żadna nie ma pełnego mandatu do rozwiązania problemu. Zarząd potrzebował eksperta zdolnego jednocześnie rozmawiać z klientem, prowadzić zespół międzyfunkcyjny i egzekwować dyscyplinę działań na hali.

Krótka odpowiedź: przy reklamacji zagrażającej kontraktowi Quality Engineer nie jest wsparciem administracyjnym. Jest właścicielem technicznego procesu odzyskania zaufania klienta.

Błędna diagnoza: potrzebny był „ktoś od jakości”

Początkowo problem opisano szeroko: firma potrzebowała doświadczonego inżyniera jakości. Taka definicja dawała pozorne poczucie precyzji, ale nie rozróżniała osoby sprawnie obsługującej system jakości od eksperta zdolnego wejść w trwającą eskalację klientowską.

Nie każdy Quality Engineer posiada doświadczenie w prowadzeniu procesu 8D pod presją kluczowego odbiorcy. Nie każdy potrafi zakwestionować działania pozorne, zatrzymać niepewną partię albo przedstawić zarządowi informację, której organizacja nie chce usłyszeć. Wiedza o procedurach nie jest tym samym co zdolność egzekwowania trwałej zmiany na produkcji.

Wewnętrzne działania nie przyniosły przełomu, ponieważ koncentrowały się na obsadzeniu stanowiska, a nie na koszcie dalszego funkcjonowania bez odpowiedniego właściciela problemu. Dostępni kandydaci znali narzędzia jakościowe, ale nie mieli potwierdzonego doświadczenia w zarządzaniu eskalacją o porównywalnej złożoności.

Część profili była technicznie poprawna, lecz nie dawała pewności w obszarze komunikacji z klientem, podejmowania decyzji i prowadzenia zespołu międzyfunkcyjnego. W krytycznej roli technicznej właśnie ta różnica może zdecydować, czy firma zatrudni osobę, która odnotowuje problemy, czy eksperta, który potrafi je zamknąć.

Przedłużający się wakat generował koszt w dwóch wymiarach. Pierwszym był dalszy koszt reklamacji i działań awaryjnych. Drugim było ryzyko nietrafionej rekrutacji, która mogłaby wydłużyć kryzys o kolejne tygodnie. Mechanizm ten szerzej pokazujemy w analizie dotyczącej wakatów średniego szczebla generujących największe koszty operacyjne.

Diagnoza be5 GROUP: potrzebny był Quality Engineer od eskalacji

Przed rozpoczęciem Direct Search be5 GROUP przełożyła ogólne oczekiwanie „naprawy jakości” na konkretny mandat stanowiska. Punktem wyjścia nie była nazwa roli, lecz decyzje, które nowa osoba miała przejąć po wejściu do organizacji.

Profil obejmował doświadczenie w prowadzeniu reklamacji klientów strategicznych, praktykę w 8D, analizie 5 Why oraz Ishikawy, znajomość SPC, MSA i planów kontroli, a także zdolność współpracy z produkcją, technologią, utrzymaniem ruchu i dostawcami.

Równie istotna była odporność na presję. Kandydat miał umieć komunikować klientowi trudne fakty bez utraty wiarygodności, rozróżniać działanie zabezpieczające od trwałej korekty procesu oraz egzekwować terminy od obszarów, które nie raportowały mu bezpośrednio.

Nie był to profil do spokojnego prowadzenia standardowego obszaru jakości. Była to rola do odzyskania kontroli nad sytuacją mającą bezpośredni wpływ na kontrakt. Dlatego proces rozpoczął się od zdefiniowania rzeczywistej potrzeby biznesowej, a nie od publikacji kolejnego ogłoszenia.

Wspólnie z zarządem ustalono priorytety na pierwsze 60 dni. Pierwszym etapem miało być zabezpieczenie klienta i trwającej produkcji. Drugim ustalenie potwierdzonej przyczyny źródłowej. Trzecim wdrożenie i zweryfikowanie trwałych działań korygujących. Czwartym uporządkowanie standardu reagowania na kolejne odchylenia.

Określono również wskaźniki, które miały potwierdzać odzyskanie kontroli: liczbę powracających reklamacji, terminowość realizacji działań 8D, poziom PPM, koszt złej jakości, skuteczność zabezpieczenia partii oraz terminowość wysyłek do klienta. Szczegółowe wartości bazowe i docelowe pozostały poufne.

Direct Search dotarł do ekspertów niedostępnych przez ogłoszenie

Rynek nie dostarcza takich osób przypadkowo. Najbardziej adekwatni eksperci zazwyczaj pracują w organizacjach, które już powierzyły im odpowiedzialność za klientów, audyty, reklamacje i eskalacje.

Nie odpowiadają masowo na ogłoszenia, ponieważ mają stabilną pozycję, dostęp do informacji poufnych i reputację zbudowaną w środowisku produkcyjnym. Zmianę rozważają dopiero wtedy, gdy rozmowa dotyczy realnego problemu, właściwego mandatu i wpływu na wynik organizacji. To właśnie dlatego najlepsi specjaliści i managerowie często pozostają niewidoczni na aktywnym rynku pracy.

Projekt prowadzono w formule Direct Search specjalistów i managerów dla przemysłu. Mapowanie skoncentrowano na organizacjach z porównywalną złożonością procesów, wysokimi wymaganiami klientowskimi oraz kulturą pracy opartą na mierzalnych standardach jakości.

Poufność była warunkiem działania. Informacja o skali reklamacji nie mogła trafiać na rynek, a potencjalni kandydaci nie mogli publicznie sygnalizować gotowości do zmiany. Kontakt prowadzono więc bezpośrednio, dyskretnie i wyłącznie z osobami, których wcześniejsze doświadczenia odpowiadały rzeczywistemu problemowi klienta.

Weryfikacja nie kończyła się na znajomości narzędzi jakościowych. Sprawdzano, czy kandydat wcześniej doprowadził do trwałego zamknięcia reklamacji, w jaki sposób potwierdzał przyczynę źródłową, jak reagował na presję terminową oraz jak prowadził komunikację z klientem, gdy organizacja nie miała jeszcze wszystkich odpowiedzi.

W produkcji różnica między znajomością metodologii a zdolnością jej egzekwowania może być różnicą między poprawą raportu a utrzymaniem kontraktu.

Właściwy Quality Engineer odzyskał kontrolę nad eskalacją

Pozyskany Quality Engineer miał doświadczenie w produkcji precyzyjnych komponentów metalowych oraz w prowadzeniu reklamacji dla wymagających klientów przemysłowych. Istotne było nie tylko podobieństwo technologiczne, lecz także wcześniejsza odpowiedzialność za sytuacje wymagające jednoczesnego działania jakości, produkcji, technologii i logistyki.

Od początku nowa osoba pracowała na styku procesu produkcyjnego i relacji z klientem. Priorytetem nie było przygotowanie atrakcyjnej prezentacji działań, lecz odseparowanie partii zagrożonych, weryfikacja danych pomiarowych, sprawdzenie stabilności procesu oraz potwierdzenie rzeczywistego źródła odchylenia.

Uporządkowano rytm zarządzania eskalacją. Każde działanie otrzymało właściciela, termin i kryterium skuteczności. Działania zabezpieczające zostały oddzielone od korekt trwałych. Komunikacja z klientem zaczęła opierać się na potwierdzonych faktach, a nie deklaracjach kolejnych działów.

Zakład odzyskał zdolność pokazywania, które partie są bezpieczne, jakie dane potwierdzają skuteczność działań oraz kiedy możliwe jest wycofanie dodatkowej kontroli. Zmieniło to pozycję firmy w rozmowach jakościowych i handlowych.

Krótka odpowiedź: skuteczny Quality Engineer po eskalacji nie „gasi pożaru”. Usuwa warunki, które pozwalały problemowi powracać.

Efekt: klient utrzymany, reklamacje zamknięte, ryzyko ograniczone

Po wdrożeniu nowego sposobu zarządzania eskalacją zamknięto otwarte działania reklamacyjne i zatrzymano mechanizm powracania tej samej kategorii niezgodności. Klient zaakceptował przedstawiony tok analizy, działania zabezpieczające oraz plan utrwalenia zmian w procesie.

Kontrakt pozostał w portfelu firmy. Odbiorca nie przeniósł wolumenu do konkurencji, a zakład odzyskał kontrolę nad komunikacją, odpowiedzialnością i działaniami technicznymi. Szczegółowe dane dotyczące poziomu PPM, kosztu złej jakości, wartości obciążeń oraz wolumenu kontraktu pozostają poufne.

Rezultat nie polegał wyłącznie na zamknięciu reklamacji. Organizacja zyskała eksperta, który uporządkował sposób reagowania na sytuacje jakościowe i ograniczył ryzyko, że kolejny problem ponownie pozostanie bez jednego właściciela.

Dla zarządu była to decyzja o znacznie większym znaczeniu niż obsadzenie wolnego stanowiska. Pozyskanie właściwego eksperta skróciło okres funkcjonowania pod presją reklamacyjną i ograniczyło ryzyko przypadkowej decyzji personalnej. Podobny mechanizm opisuje case study, w którym brak właściciela jakości zaczął kosztować firmę marżę i zaufanie klientów.

W krytycznych rolach technicznych wakat nie jest neutralny. Generuje koszty w jakości, logistyce, wykorzystaniu mocy produkcyjnych, cash flow i wiarygodności wobec klientów. Pokazuje to również projekt, w którym projekt wart 12 mln zł pozostawał zależny od pozyskania jednego specjalisty.

Gdy reklamacja staje się ryzykiem kontraktowym

Jeżeli reklamacja ujawnia brak właściciela procesu, nie warto zaczynać od pytania, ilu kandydatów jest dostępnych. Właściwe pytanie brzmi: jaki ekspert musi wejść do organizacji, aby zatrzymać koszt zwłoki i odzyskać kontrolę przed kolejną decyzją klienta?

W takich sytuacjach ogłoszenie może wygenerować aplikacje, ale nie zapewnia dostępu do osób, które wcześniej przeprowadzały zakłady przez porównywalne eskalacje. Potrzebne jest dyskretne mapowanie rynku, bezpośrednie dotarcie do ekspertów oraz weryfikacja ich rzeczywistych rezultatów.

Jeżeli stanowisko jakościowe, operacyjne lub inżynierskie zaczyna wpływać na kontrakt, marżę albo wiarygodność zakładu, pierwszym krokiem może być poufna diagnoza ryzyka wakatu oraz dostępności właściwych kandydatów.

Nie po to, aby uruchomić kolejny standardowy proces. Po to, aby ustalić, jakiego człowieka potrzebuje organizacja, zanim klient podejmie decyzję za nią.

O autorze

Jacek Płuciennik MBA – Founder be5 GROUP

Od 2002 roku wspiera zarządy firm produkcyjnych, przemysłowych i technologicznych w pozyskiwaniu managerów oraz ekspertów na stanowiska krytyczne dla jakości, kontraktów, ciągłości działania, marży i EBITDA. Rozwija podejście HUMAN CAPITAL / FIRST™, zgodnie z którym ludzie nie są kosztem, lecz ryzyko związane z brakiem właściwego człowieka może generować realne straty biznesowe.

JACEK PŁUCIENNIK | MBA | EXECUTIVE SEARCH POLSKA | TWÓRCA HUMAN CAPITAL FIRST | 23+ LATa W BRANŻY

Zdiagnozujmy problem rekrutacyjny. Otrzymaj wycenę w 24h. Opisz krótko wyzwanie–oddzwonimy