Case Studies

Produkcja działała, firma traciła przez brak planisty

Produkcja działała, firma traciła pieniądze przez brak planisty. Sprawdź, gdzie znikała marża, EBITDA i dlaczego zwłoka podnosiła ryzyko w każdym dniu.

Autor: Jacek Płuciennik, be5 GROUP

Data: 21 września 2026

Czas czytania: 8 min

Produkcja działała. Firma nadal traciła pieniądze przez brak planisty - i właśnie dlatego problem przez wiele tygodni nie trafił na poziom zarządu. Linie pracowały, ludzie byli obecni, wysyłki opuszczały zakład. Na pierwszy rzut oka nie było kryzysu. Jednak dyrektor finansowy widział rosnący koszt nadgodzin, coraz więcej transportów ekspresowych i zapas, który rósł mimo presji na dostępność materiałów. Marża spadała, choć wolumen pozostawał stabilny.

To nie był problem z produkcją rozumianą jako wykonanie planu dnia. Problemem był brak osoby, która potrafiła przełożyć zamówienia, ograniczenia materiałowe, dostępność maszyn i priorytety klientów na plan chroniący wynik firmy. Wakatu po Planiście Produkcji nie dało się zauważyć na hali od razu. Był za to widoczny w EBITDA.

Gdy produkcja działa, ale ekonomika zakładu przestaje działać

W firmach produkcyjnych brak planisty często bywa błędnie klasyfikowany jako problem operacyjny, który zespół „jakoś obsłuży”. Kierownik produkcji przesuwa zlecenia. Zakupy przyspieszają dostawy. Logistyka organizuje dodatkowy transport. Handlowcy renegocjują terminy. Każda z tych decyzji może uratować pojedynczą dostawę. W sumie tworzą jednak kosztowny system gaszenia pożarów.

W opisywanym scenariuszu zakład pracował dla klientów z przemysłu maszynowego i automotive. Produkcja była wieloetapowa, ze wspólnymi zasobami dla kilku rodzin produktowych. Planista odszedł, a jego odpowiedzialność podzielono między kierownika produkcji, osobę z logistyki i dyrektora operacyjnego. Każdy z nich znał swoją część procesu. Nikt nie miał jednak czasu ani mandatu, aby zarządzać całością konfliktów między terminowością, przezbrojeniami, zapasem, obciążeniem ludzi i rentownością zleceń.

Efekt nie pojawił się w jednym wskaźniku. OEE spadało, ponieważ rosła liczba krótkich serii i nieplanowanych zmian priorytetów. Koszt jednostkowy zwiększał się przez nadgodziny oraz częstsze przezbrojenia. Kapitał obrotowy był zamrożony w komponentach kupowanych „na wszelki wypadek”. Z kolei kluczowi klienci otrzymywali produkty na czas, ale kosztem innych kontraktów i coraz droższej logistyki.

Firma broniła przychodu, jednocześnie oddając marżę. To jedna z najbardziej kosztownych form pozornej kontroli sytuacji.

Koszt wakatu nie kończy się na nieobsadzonym stanowisku

Zarząd początkowo widział wakat jako zadanie HR. HR widział trudną rolę wymagającą znajomości ERP, realiów MRP, technologii produkcji i komunikacji z halą. Obie perspektywy były prawdziwe, ale niewystarczające. Właścicielem procesu powinien być HR, natomiast właścicielem problemu biznesowego pozostaje zarząd - w tym COO, dyrektor produkcji i CFO.

Bez wspólnej diagnozy rekrutacja łatwo zamienia się w poszukiwanie osoby o długiej liście systemów, branż i kompetencji deklarowanych na papierze. Tymczasem firma nie potrzebowała po prostu kolejnego planisty. Potrzebowała człowieka, który potrafi podjąć decyzję o tym, którego klienta, zlecenie lub zasób należy chronić w sytuacji ograniczeń. To zupełnie inna definicja roli.

Koszt zwłoki był policzalny. W tym typie organizacji dodatkowe dwa tygodnie wakatu mogą oznaczać kolejny cykl zakupów poza standardowym harmonogramem, utrzymanie nadgodzin, dodatkowe koszty frachtu oraz przesunięcie produkcji o wyższej marży na rzecz pozycji najbardziej pilnych. Nawet jeżeli pojedyncze decyzje wyglądają racjonalnie, ich suma obniża EBITDA szybciej niż koszt wyspecjalizowanego procesu Direct Search.

„Firmy rzadko przegrywają przez brak kandydatów. Znacznie częściej przegrywają przez zbyt późne decyzje personalne.”

Jacek Płuciennik | MBA

Błędna diagnoza: potrzebujemy kogoś „na już”

Presja czasu często prowadzi do decyzji, która ma przede wszystkim zamknąć temat. Firma obniża wymagania albo wybiera osobę dostępną natychmiast, zakładając, że reszty nauczy się w trakcie. To ryzyko jest szczególnie wysokie w planowaniu produkcji, ponieważ błędna decyzja nie musi od razu zatrzymać zakładu. Może przez miesiące generować nieoptymalne sekwencje, ukryte koszty i chaos decyzyjny.

Planista, który dobrze obsługiwał stabilne środowisko wysokoseryjne, nie zawsze poradzi sobie w zakładzie o dużej zmienności, częstych zmianach konstrukcyjnych albo napiętym łańcuchu dostaw. Z kolei ekspert od systemu ERP niekoniecznie będzie miał autorytet potrzebny do egzekwowania priorytetów w relacji z produkcją, zakupami i sprzedażą. Dopasowanie musi wynikać z ekonomiki konkretnego zakładu, a nie z samej nazwy stanowiska.

Właśnie tu pojawia się różnica między gromadzeniem dostępnych profili a Direct Search. W krytycznej roli nie chodzi o to, kto aktywnie rozważa zmianę. Chodzi o dotarcie do osób, które już prowadzą planowanie w porównywalnie złożonym środowisku i rozumieją konsekwencje swoich decyzji dla marży, dostępności oraz cash flow.

Direct Search zaczyna się od diagnozy straty

W be5 GROUP punkt wyjścia nie brzmi: „znajdźmy Planistę Produkcji”. Brzmi: „które decyzje nie są dziś podejmowane, ile kosztuje ich brak i jaki profil ma ten koszt zatrzymać?”. Dopiero odpowiedź na te pytania pozwala zbudować mandat dla roli oraz precyzyjnie ocenić kandydatów pasywnych.

W analizowanym przypadku kluczowe były cztery obszary: planowanie przy ograniczonej dostępności komponentów, zarządzanie sekwencją zleceń z uwzględnieniem przezbrojeń, praktyczna znajomość ERP oraz zdolność prowadzenia trudnych rozmów o priorytetach. Równie istotne było ustalenie, czego firma nie potrzebuje. Nie szukała administratora harmonogramu ani osoby, która jedynie raportuje opóźnienia. Szukała właściciela procesu planistycznego.

Tak zdefiniowane zadanie zmienia rozmowę wewnątrz organizacji. HR otrzymuje podstawę do prowadzenia procesu według kryteriów biznesowych. Dyrektor produkcji musi jasno określić zakres decyzyjności. CFO może wskazać, które koszty są graniczne. Zarząd przestaje traktować wakat jako temat administracyjny i zaczyna traktować go jako ryzyko dla wyniku.

Wynik biznesowy nie jest tożsamy z zatrudnieniem

Po obsadzeniu roli firma nie zyskuje automatycznie poprawy wskaźników. Pierwszym rezultatem jest odzyskanie jednego centrum decyzyjnego dla konfliktów produkcyjnych. To pozwala ograniczyć planowanie reaktywne, uporządkować priorytety klientów i oddzielić zlecenia strategiczne od tych, które są jedynie najgłośniejsze.

W kolejnych tygodniach powinny być widoczne konkretne sygnały: mniej zmian planu w ostatniej chwili, spadek nadgodzin wynikających z chaotycznej sekwencji, mniej transportów ekspresowych i większa przewidywalność dostępności. Nie każda organizacja odzyska marżę w tym samym tempie. Zależy to od długości cyklu produkcyjnego, stanu zapasów, jakości danych w ERP i skali problemów dostawczych. Jednak brak właściciela planowania niemal zawsze pogarsza te parametry szybciej, niż zarząd zakłada.

Najdroższym błędem nie było odejście planisty. Było odkładanie decyzji, ponieważ produkcja nadal „dawała radę”. W przedsiębiorstwie przemysłowym ciągłość działania nie jest dowodem zdrowia biznesowego. Czasem jest dowodem, że organizacja finansuje własną nieefektywność marżą, gotówką i cierpliwością klientów.

Jeżeli kluczowa rola pozostaje nieobsadzona, warto najpierw policzyć koszt kolejnego miesiąca prowizorycznych decyzji. Dopiero wtedy koszt Direct Search przestaje być wydatkiem HR, a staje się ceną ochrony wyniku firmy.

Jeżeli problem dotyczy planowania, produkcji, zakupów lub innej roli krytycznej dla ciągłości biznesu, skontaktuj się z be5 GROUP lub umów 30-minutową rozmowę z Jackiem Płuciennikiem.

JACEK PŁUCIENNIK | MBA | EXECUTIVE SEARCH POLSKA | TWÓRCA HUMAN CAPITAL FIRST | 23+ LATa W BRANŻY

Zdiagnozujmy problem rekrutacyjny. Otrzymaj wycenę w 24h. Opisz krótko wyzwanie–oddzwonimy